„Królowie Mórz” (serial 11 filmów) 1985

Pierwszy rejs Szkoły Pod Żaglami (1983/1984) owocował serią filmów dokumentalnych pt. „Królowie Mórz”. Na pokładzie „Pogorii” płynął zawodowy operator filmowy Janek Muszyński, zawodowy kierownik produkcji Mirek Lasota, a w części rejsu Janusz Cieliszak, również z Telewizji Polskiej, ale jego udział miał niewielki związek z tym właśnie serialem. Ze mną w roli reżysera była to silna ekipa filmowa. W owym czasie „Pogoria” była własnością TVP, więc chcieliśmy wykazać, że właśnie telewizji służymy. Motywem przewodnim serialu był związek kolejnych przedstawianych cywilizacji czy krain z morzem począwszy od Egiptu i Fenicji a skończywszy na Portugalii i Hiszpanii. Rejs żeglarski przez niemal pół świata (Atlantyk, Ocean Indyjski) podsuwał dobrą okazję do ilustracji założonej tezy. Starałem się do większości filmów dobrać komentarz z poezji i literatury reprezentującej daną cywilizację. Do „Greków” i „Rzymian” komentarz dał profesor Aleksander Krawczuk, znawca tych tematów.

1.  „Żeglarze znad Nilu”.

Egipcjanie nie zasłynęli jako wielcy żeglarze. Ale na przestrzeni wieków jedyna kobieta faraon imieniem Hatszepsut okazała się być największym wizjonerem morskim. O wysyłanych przez nią armadach statków dowiadujemy się z inskrypcji na ścianach jej świątyni odkrytych… przez polskich archeologów. Celem organizowanych przez nią wypraw były legendarne skarby w mitycznej krainie Punt. W czasach Hatszepsut nie było bezpośredniego połączenia Nilu z Morzem Czerwonym więc zbudowane nad Nilem statki oceaniczne spławiano w dół rzeki, by tam, gdzie odległość do Morza Czerwonego była najkrótsza statki te rozebrać, przenieść po kawałku nad morze i tam zlożyć ponownie. Z inskrypcji dowiadujemy się jakie to znakomite skarby przywieziono z Puntu, choć wciąż nie wiadomo gdzie ta kraina się znajdowała – zapewne w późniejszym Mozambiku. Nam, żeglarzom z „Pogorii”, temat stał się bliższy dzięki spotkaniu w polskiej stacji archeologicznej. Gdy młodzież zwiedzała Aleksandrię i okolice, ja z panem Janeczkiem, operatorem filmowym wyskoczyliśmy do Karnaku, by nad brzegiem Nilu sfilmować feluki i dalej na pustynię do świątyni Hatszepsut.

2.  „Kreteńczycy”.

To opowieść o kulturze minojskiej, dawno zaginionej wielkiej cywilizacji Krety, która do niedawna była tylko mitem opiewanym przez Homera. Tym razem „Pogoria” staje się żaglowcem króla Minosa, jednym z potężnej floty kreteńskiej. Ciekawe, że w otoczeniu pałacu króla Minosa zwanego też Labiryntem brak murów obronnych chroniących przed atakami piratów, dość powszechnych w basenie Morza Śródziemnego, gdzie piractwo było powszechne. Otóż jedynym wnioskiem, który się nasuwa jest wskazanie na Kreteńczyków jako piratów tego akwenu. Przed sobą nie musieli się bronić. Kultura minojska i cywilizacja kreteńska zginęły wraz z erupcją wulkanu Thera półtora tysiąca lat przed naszą erą. Potworny wybuch rozsadził wnętrze wyspy – chmura popiołu powędrowała aż do Egiptu powodując biblijne „ciemności egipskie”, a żużel i płonące kamienie spadły na pobliską Kretę niszcząc zamki i paląc całą flotę kreteńską. Pozostały jednak piękne mity o Tezeuszu i Ariadnie, o Dedalu i Ikarze, o Minotaurze i Labiryncie. Odkryte przez Evansa ruiny pałacu, częściowo odrestaurowany pokazują, że nie wszystko było mitem.

3. „Fenicjanie”.

W odróżnieniu od Egipcjan Fenicjanie byli ludźmi morza i przez prawie tysiąclecie panowali na Morzu Śródziemnym, jak również za Słupami Melkarta zwanymi później Słupami Herkulesa, a jeszcze później Cieśniną Gibraltarska. Fenicjanie nie obawiali się nocnej żeglugi, jak wcześni żeglarze greccy. Wyruszali z Tyru i Sydonu na wielodniowe rejsy, by na zachodnich rubieżach zakładać osady, faktorie i stacje zaopatrzeniowe. To Fenicjanie straszyli ówczesny świat okropnościami poza ekumeną śródziemnomorską, bo mieli w tym własny interes chroniący ich import cyny z wysp brytyjskich i mosiądzu z Hiszpanii. A te dwa metale były niezbędne do produkcji brązu. Z kolei import soku z „drzewa smoczego” rosnącego na Wyspach Kanaryjskich był podstawą do wyrobu barwników purpury tyryjskiej, konkurencyjnych wobec stosowanych przez Rzymian kosztownych barwników wyrabianych z wydzieliny małży. Fenicjanie strzegli więc swoimi okrętami bram Cieśniny, która i w późniejszych czasach pełniła różne funkcje strategiczne.

4.  „Odyseusze„.

Odyseja to nie tylko opowieść o greckim bohaterze; to opowieść o nas wszystkich, którzy wyruszamy na morze zwiedzeni pokusą horyzontu, szukamy drogi na wodnych bezdrożach i powracamy do domu z woli nieomylnego Zeusa. Dla nas przygody Odyseusza to wielka przenośnia, jakże prawdziwa dla każdego żeglarza – to kolejne niebezpieczeństwa, które niesie morze, to wyzwanie dla dobrej praktyki, to ryzyko zagłady. Odyseusz, a z nim my wszyscy szukamy najwłaściwszej drogi, by uniknąć niebezpieczeństwa… W filmie zrealizowanym na pokładzie „Pogorii” rolę Odyseusza odgrywa nasz bosman Stach Choiński. Film kończy się strofami Leopolada Staffa: Zostanie kamień z napisem : „Tu leży taki i taki” / Każdy z nas jest Odysem, co wraca do swojej Itaki

5.  „Grecy”

Niewątpliwie Grecy zasługują na miano „królów mórz”. Ten naród żyjący nad brzegami mórz i na wyspach był cały czas w pobliżu wielkiej wody, z morza czerpał żywność i morzem wyprawiał się na odkrywnie nowego świata i kolonizacje coraz dalszych ziem. Wszedzie, gdzie trzeba się udać na wyprawę trzeba użyć statku. Argonauci pod wodzą JAzona płyną do Kolchidy po Złote Runo – piękny mit jest zapewne odbiciem wielkiej kolonizacji Greków, którzy zapuścili się na Morze Czarne. Na Wojnę Trojańską ruszają całe floty, by potem wracać do domu, jęsli kto nie padł w boju. Odkrycia geograficzne Greków otworzyły nowe horyzonty myślowe.

6.”Rzymianie”.

Rzymianie, w przeciwieństwie do Greków nie byli narodem żeglarzy. Dość szybko jednak zrozumieli, że bez silnej floty i wyszkolenia kadry marynarskiej nie są w stanie wygrać wojen z Kartaginą królującą na Morzu Śródziemnym. Gdy na mieliźnie w Cieśninie Messyńskiej utknął jeden ze statków kartagińskich, senat rzymski podjął decyzję, by na jego wzór wybudować całą flotę. I nie minęło wiele czasu a Morze Śródziemne stało się Marer Nostrum, czyli wewnętrznym morzem Rzymu .

7. „Hindusi”.

Hindusi nigdy ni byli narodem morskim, co jest tym bardziej dziwne, że warunki do uprawiania żeglugi mieli i mają nadal doskonałe. Główną przeszkodę  w uprawianiu żeglugi stanowił podział kastowy i uprzedzenia religijne. Konkurencyjne statki Arabów i Chińczyków przemierzające Ocean Indyjski wyparły te nieliczne flotylle hinduskich kupców, które decydowały się pływać do Afryki, Zatoki Arabskiej i Perskiej oraz wokół Półwyspu Indyjskiego. Film jest utrzymany w nastroju odchodzącej epoki żaglowców i wsparty poezja Rabindranatha Tagore.

8. „Rybacy z Malediwów” .

Archipelag Malediwów ciągnie się południkowo na Oceanie Indyjskim na długości ponad 500 mil i liczy sobie ponad tysiąc wysp z czego tylko 200 jest zamieszkanych. Średniej wielkości wyspa liczy sobie nie więcej niż mile długości (1,8 km), stąd całe życie skupia się na brzegu lub na wodzie. Akcja filmu dzieje się na morzu i jednej z wysepek atolu Ari odległego od stolicy Male. Ludność utrzymuje się głównie z połowu ryb i z jedną załogą rybacką przeżywamy cały dzień od wyruszenia na połów do powrotu ze złowioną rybą. Spotkanie z Thorem Heyerdahlem pozwala wniknąć w historię wysp archipelagu.

9.”Portugalczycy”

Przez samo swoje położenie nad Oceanem Atlantyckim Portugalia była predestynowana do podjęcia dzieła odkryć nowych lądów. Kluczową rolę w tym dziele odegrał  książe  Henryk zwany Żeglarzem (choć nigdy sam nie żeglował). dzięki jego wysiłkom udało się skupić wielu uczonych europejskich i arabskich wokół nowopowstałej szkoły nawigacji w Sagres na Przylądku Sao Vicente. Film przedstawia Portugalię słowami poety Luisa de Camoesa i obrazami z Lizbony, Sagres i Indii. Treść komentarza odnosi się do okresu połowy XV wieku aż po wyprawę Vasco da Gamy, która przynosi najświetniejszy triumf koronie portugalskiej. 

  10. Hiszpanie. „Admirał Oceanu”.

Tematem filmu jest istota pomysłu Kolumba – dotrzeć do Indii i Chin płynąc na zachód. Tak przynajmniej prezentował swój pomysł królom Portugalii, a potem Hiszpanii (a w międzyczasie też i Francji) . Gdy doszło do urzeczywistnienie planu okazało się, że Kolumb poprowadził swoją niewielką flotyllę na południe i południowy-zachód, jakby wiedział, że na zachód blokują drogę zachodnie wiatry i znał właściwą drogę poprzez pasaty. Jego droga powrotna z odkrytych ziem jest też bezbłędna od pierwszego razu. Wszystko wskazuje na to, że wiedział gdzie jego cel leży i jak ta dotrzeć – Kolumb pomylił się tylko w oszacowaniu odległości ponieważ w obliczeniach jego kula ziemska była znacznie mniejsza.

11. „Wikingowie”.

Rejs „Pogorii” do północnej Kanady przez Szetlandy. Islandie i Grenlandię jest okazją do prześledzenia tradycyjnego szlaku Wikingów i przeanalizowaniew ich metod nawigacji. Wyjasnienie ekspansji Eryka Rudego pozwala też zrozxumieć poczynania innych odkrywców jak mnich irlandzki Brendan czy legendarny Jan z Kolna. Stwierdzenie, że wyprawy transatlantyckie odbywały się jeszcze przed Kolumbem pozwala zrozumieć pewność z jaką ten wielki żeglarz płynął  na odkrycie Nowego Świata. Dla Wikingów był on odkryty  już dużo wcześniej.

Z naszej galerii

na_rejach_002 SONY DSC SONY DSC edynburg-1994 lud0279k st_pierre
Ranking stron żeglarskich