Filmy

 Z kamerą w ręku

Po raz pierwszy wziąłem kamerę do ręki przed samotnym rejsem „Poloneza” dookoła świata. Była to maszyna „przeciwczołgowa”, nakręcana ręczną sprężyną firmy Bell-Howell z amerykańskiego demobilu.Najwytraźniej nie ufano ani moim zdolnościom ani morskim warunkom eksploatacji.

Taśma kolorowa była wówczas na wydziałkę, więc skoro uważano mnie za straconego jeszcze przed startem,  taśmy kolorowej też nie dostałem.

Wyruszałem w rejs, żeby przeżyć, więc siłą rzeczy filmowanie było na ostatnim miejscu listy ważnych spraw. Niemniej jakieś materiały przywiozłem,ale oceniono je w telewizji jako marne i nikt nie chciał się zająć montażem.

Mój przyjaciel Jiri Vrozina,  reżyser filmowy z Ostravy,  wychodził z innego założenia – powinien powstać dokument ze znaczącego rejsu. Chyłkiem i zgoła nieoficjalnie zmontował u siebie, czyli za granicą, materiały jakie były i powstał 22 minutowy film “22 minuty dookoła świata”, z którego jestem bardzo dumny.

Potem poszedłem na prawdziwy kurs operatorów filmowych do ówczesnej Agencji Robotniczej, gdzie produkowano filmy w oparciu o amatorów, którzy jeżdżąc w ciekawe miejsca świata przywozili nakręcone materiały.

Bogatszy  o wiedzę tajemną dzięki TeleAR dostałem już i kamerę lepszą i taśmę kolorową.Tak wyposażony wyruszyłem na podbój Ameryki (patrz rejs rodzinny). Powstało z tego okresu parę prostych filmików – obrazków z prowincjonalnej Ameryki oraz urokliwa bajeczka „Jaś i Małgosia na oceanie”,  do której komentarz dały same dzieci, bohaterowie tej opowieści.

Tak się złożyło, że zaraz po rejsie rodzinnym zostałem pracownikiem telewizji i siłą rzeczy byłem bliżej montażu i filmów. Z wyprawy na Azory powstał nastrojowy reportaż „Czekanie na wieloryba”, a z wyjazdu do Chicago „Śladami jachtu „Dal”. Oba te filmy zainspirował poprzedni rejs, kiedy spostrzegłem czekające tematy.

Pływając na „Zewie Morza” kręciłem równocześnie reportaże,natomiast na „Darze Pomorza” powstała etiuda „Na rejach” bez słowa komentarza.Wszystkie te filmy tkwią gdzieś w czeluściach archiwalnych TVP.

Budowa „Pogorii”, a następnie kolejne rejsy owocowały kolejnymi tematami. Rejs do Antarktyki znalazł się w „Życiorysie żaglowca”,a „Szkoła pod Żaglami” jest zapisem tej pierwszej szkoły w roku 1983, która popłynęła na Ocean Indyjski (Grand Prix festiwalu Yachtfilm w roku 1984).

http://pejzaze.onet.pl/filmy/0,1260608,1,odtwarzaj.html

Z tego też rejsu powstał serial dokumentalny „Królowie mórz” (11 filmów), a z rejsu Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami (1988/89) dwa seriale „Szukanie Atlantydy” i „Listy w butelce” oraz maleńka etiuda „Sztorm” (Grand Prix festiwalu Yachtfilm w roku 1992).

Wraz z moją zawodową pracą w Interpressie, gdzie byłem zatrudniony jako reżyser filmowy, skończyły się też moje własne produkcje filmowe.

Incydentalny udział w ostatnim rejsie „Daru Pomorza”,gdzie byłem wyłącznie operatorem filmowym zaowocował najbardziej utytułowanym filmem „Zmiana wachty” nagrodzonym I miejscem  (Caracola del Mar) w hiszpańskiej Cartagenie na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Morskich.

   Niektóre filmy jak “Życiorys  żaglowca”, “Szkoła pod żaglami”, “22 minuty dookoła świata” i “Sztorm” udostępniłem na płytach dołączanych do miesięcznika “Jachting”. Kogo one interesują niech sobie zamówi wstecz numery “Jachtingu”.

Większość posiadadanych przeze mnie filmów jest ciągle jeszcze na celuloidzie, co tym bardziej komplikuje proces udostęniania. Może się jeszcze do tego zabiorę.

Korzystając z tego, że “Jachting” dołącza płytę DVD zaczynam kręcić ponownie – na razie instruktażowy “Stawianie spinakera”.

Z naszej galerii

na_rejach_002 st_pierre SONY DSC SONY DSC edynburg-1994 lud0279k
Ranking stron żeglarskich