Jaki jestem (numerologicznie!)

top_r_001

Z książki „Cykle życia” Gladys Lobos dowiedziałem się jaki jestem i co mnie czeka. Moja data urodzenia 26.06.1938 czytana jest przez numerologów jako suma poszczególnych cyfr: 2+6+6+1+9+3+8=35 a 3+5=8 . A więc dla specjalistów od wróżb numerycznych jestem ÓSEMKĄ. Można sobie wierzyć albo i nie, ale coś jest na rzeczy… więcej

Trzeci żaglowiec

POLONIA    Może wygląda to na obsesję, ale od pewnego czasu przygotowuję budowę kolejnego żaglowca. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że dotychczasowe dwa („Pogoria” i „Fryderyk Chopin”) mają odpowiednio 33 i 23 lata, więc są już wysłużone i czasem im się maszty łamią 🙂 . Koncepcja jest gotowa – wypracowaliśmy ją ze znanym konstruktorem nowozelandzkim Tomkiem Głowackim. Projekt został nazwany „Polonia”, ale to nazwa robocza, zapewne potencjalni inwestorzy zechcą go nazwać inaczej. Problemem jest to, że inwestorów nie widać na horyzoncie, a sam temat mało kogo w Polsce interesuje. więcej

Powrót do Szkoły

ozachodziep_001W roku 2009 reaktywowałem Fundację Szkoła pod Żaglami dodając swoje imię i nazwisko, żeby było jasne, że to nie jakieś inne „szkoły” czy „edukacje”, których w międzyczasie się namnożyło. Kolejny projekt, którym zajmuję się od tego czasu nazywa się  „Dookoła Świata za Pomocną Dłoń” i nawiązuje do dobrych tradycji z przed ćwierć wieku, kiedy to w zamian za pomaganie innym młodzież mogła płynąć w świat na pokładzie żaglowca POGORIA nie tracąc przy tym roku szkolnego, gdyż wraz z nimi płynęli nauczyciele. więcej

„Jachting”

JACHTING 001

W roku 2005 przedsiębiorca-żeglarz, Darek Ostrowski, zaczął wydawać magazyn żeglarski „Jachting” i poprosił mnie, żebym go prowadził jako Redaktor Naczelny. Bawiłem się tym zajęciem przez pięć lat i w tym czasie miałem okazję promować innych żeglarzy. Z żeglowaniem było gorzej, więc kiedy reaktywowałem Fundację Szkoła pod Żaglami rozstałem się z magazynem, a wprowadzony przeze mnie ranking żeglarski pod nazwą JACHTSMEN ROKU przekształciłem w ŻEGLARZA ROKU.

„Lady B.”

powr_jacht

Na przełomie wieków, w latach 1999-2000 popłynąłem jeszcze raz w rejs samotny dokoła świata, tym razem na sporym jachcie 54 stopowym tj.16,5 m o nazwie „Lady B.” Był to jacht regatowy dla załogi 12-osobowej i starszy pan, który miał go w pojedynkę obsłużyć nie raz zastanawiał się po co mu to było.

Tymczasem wspomniana pani (Lady B.) pozwoliła mi wyskoczyć z domu na 11 miesięcy i mogłem zaliczyć trasę pasatową czyli przez Atlantyk, Kanał Panamski, Połudnowy Pacyfik, Ocean Indyjski, Morze Czerwone i Śródziemne skutecznie omijając huragany grasujące na Południowym Atlantyku.

więcej

Prezes prezesów

Z dyskutantem Dariuszem Rosatim

Z dyskutantem Dariuszem Rosatim

Przez dwa lata (1996-97) kierowałem Stowarzyszeniem Menedżerów w Polsce skupiającym prezesów zarządów największych polskich firm i przedsiębiorstw. Moim obowiązkiem było przygotowywanie spotkań dyskusyjnych z ekspertami z różnych dziedzin, co było niezwykle frapujące, ale dla zwiększenia zainteresowania moją organizacją (czego również ode mnie oczekiwano) wprowadziłem ranking menedżerów pod nazwą MENEDŻER ROKU. więcej

Drugi żaglowiec

ch_zbokuSukces Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami skutkował powołaniem w roku 1989 Fundacji pod taką właśnie nazwą. W ciągu trzech lat Fundacja metodą składkową wybudowała żaglowiec na 50 osób – dwumasztowy bryg o długości 55,5 metra i powierzchni ożaglowania 1200 m kwadratowych, który został nazwany „Fryderyk Chopin”. Projektantem, podobnie jak w przypadku „Pogorii”, był mój przyjaciel Zygmunt Choreń. więcej

Pierwszy żaglowiec

Pogoria 02

W roku 1977 podjąłem pracę w polskiej telewizji, gdzie miałem okazję propagować żeglarstwo. A że prezes Telewizji Polskiej był entuzjastą żeglarstwa i kapitanem jachtowym namówiłem go, byśmy zbudowali duży jacht dla młodzieży o specyficznym ożaglowaniu – trzymasztową barkentynę o długości 47 metrów. Prezes wymyślił imię „Pogoria”, swego ulubionego jeziorka na Śląsku. więcej

Rodzinne żeglowanie

missi   

Na jakiś czas miałem dość samotnej żeglugi, czułem też dług wdzięczności wobec rodziny. Skorzystałem z pierwszej okazji gdy „Polonez” został zgłoszony do regat transatlantyckich w roku 1976  (przy okazji 200-lecia Stanów Zjednoczonych) i tuż po regatach ściągnąłem do USA żonę i dwójkę dzieciaków Jasia (12) i Małgosię (7 lat). Nie chcieliśmy, żeby dzieci straciły rok szkolny więc podjęliśmy się nauczania – żona przedmiotów humanistycznych i przyrodniczych, a ja ścisłych. więcej

„Polonezem” dookoła świata

    pol                           Udany start w regatach przez Atlantyk zachęcił mnie do płynięcia dalej. Najwyraźniej żegluga samotna mi służyła. Postanowiłem wrócić „Polonezem” do domu, ale płynąc dookoła świata i wybierając ambitną trasę na wschód. Trasa na wschód to praktycznie rejs dookoła Antarktydy w tzw. Ryczących Czterdziestkach, to znaczy w szerokościach południowych rzędu 40 stopni, w których to szerokościach silne wiatry ryczały w takielunku dawnych żaglowców. Tylko w tej części globu świat dokoła nieprzerwanie oblewa woda, ale też z powodu tej wielkiej otwartej przestrzeni tutaj spotyka się niezwykłej wysokości fale. więcej

Regaty OSTAR 1972

polnnz W Polskim Związku Żeglarskim złożyłem w roku 1968 propozycję wysłania naszego reprezentanta na Transatlantyckie Regaty Samotnych Żeglarzy (OSTAR 1972) i zgłosiłem również swoją kandydaturę. więcej

Kapitan kuk

kit

Nigdy nie lubiłem gotować, a w szczególności na jachtach, gdzie kuchnia podskakuje na fali, w ciasnym pomieszczeniu śmierdzi i słona woda kapie na głowę z pokładu. Szybko zorientowałem się, że jedyną osobą na pokładzie, która nie musi gotować, jest zgodnie z polską tradycją KAPITAN.  więcej

Morze i góry, ale niebo wspólne

Choć trudne do zdefiniowania, ale jest coś wspólnego w narciarstwie i żeglarstwie, że tak wielu narciarzy żegluje i prawie wszyscy żeglarze jeżdżą na nartach. I nie jest to li tylko wymienność sezonów, gdyż niektórzy jeżdżą latem ma lodowcu, a inni pływają zimą na ciepłych wodach.

Musi to być inny łącznik, te obie dyscypliny należą do sportów przestrzennych. Co to jest sport przestrzenny czujemy, gdy poniżej ośnieżonego stoku widzimy otwierającą się dolinę rozświetloną słońcem, która dosłownie leży nam u stóp. Czujemy to gdy dookoła rozciąga się pusty horyzont ledwo widoczny w poświacie księżyca, a nad głową kopuła rozgwieżdżonego nieba.
Ten łącznik zamyka się w głębi nas samych, to doznania estetyczne sprawiają,  że potrafimy być szczęśliwi i na nartach i na żaglach. więcej

Z naszej galerii

lud0279k SONY DSC edynburg-1994 SONY DSC na_rejach_002 st_pierre